środa, 16 grudnia 2015

2. Los Angeles


      Nie mógł przeżyć tego, że tyle lat żył w kłamstwie. Dwa najistotniejsze w tej chwili słowa powtarzał sobie niczym mantrę: ‘dorwać Evil’. Słyszał o niej wiele, wiedział, że ta kobieta to czyste zło. Snuły się o niej najróżniejsze historie i każda była tak samo zaskakująca. Najlepsze było to, że nikt nie wiedział o niej zbyt dużo, najczęściej były to plotki, tylko w malutkim procencie wiążące się z prawdą. W takim wypadku nasuwa się pytanie ‘Jak można złapać, kogoś kto jest cieniem?’’, bo tak można było nazwać Evil- cieniem. Zabijała z zimną krwią, teraz jej celem został jego brat. Nie zamierzał tak tego zostawić. Postanowił, że ją dorwie i zabije. Chociaż nie chciał się do tego przyznać, wiedział, że ta chwila nadejdzie, że będzie musiał kiedyś opuścić swoją cudowną żonę i jedynego synka. Nagle od głowy przyszła mu myśl, że zrobi Sarze niespodziankę. Pierwszy raz wrócił tak wcześnie z pracy, więc była to odmiana. Po drodze wstąpił do kwiaciarni i jubilera, gdzie kupił bukiet czerwonych róż i złotą bransoletkę na której wyryty był napis ‘na zawsze’, dla kobiety swojego życia. Kupił w zwykłym sklepie spożywczym ozdobną torebkę i wszystko do niej wrzucił. Po kilku minutowej jeździe, wreszcie dotarł pod dom. Zdziwiła go jedna rzecz. Na parkingu stało czarne Porsche.
     - Może ktoś odwiedził Sarę. – Ledwo co pomyślał, a już dotarł do drzwi wejściowych i przekręcił kluczyk w zamku, który niemal natychmiast puścił. Ell wbiegł do środka, a następnie skierował się do małżeńskiej sypialni. Otworzył drzwi… i cały osłupiał. Nie mógł uwierzyć w to co widzi. Jego małżonka, w łóżku z jakimś obcym facetem! Mimo tego, że przeżył wiele, to był cios prosto w serce. Coś w nim pękło i na to nie było już rady.
     - Jak możesz! Tyle razem przeżyliśmy… Nie wystarczałem ci? Wierzyłem ci we wszystko, a teraz tyle wspólnych lat poszło się walić! –Krzyknął, po czym zdjął z palca obrączkę i rzucił na ziemię. Chciał zapomnieć, tylko to się liczyło. Miał zamiar powiedzieć jej o wyjeździe w delikatny sposób, ale to pokazało jaka jest prawdziwa Sara. – Wyjeżdżam, już nigdy nie chcę cię widzieć! Nigdy… -Syknąłem i wyszedłem trzaskając drzwiami.
     - Ell, wszystko ci wytłumaczę! Proszę, daj mi szansę, to nie tak jak myślisz! – mówiła przez łzy. Już go to nie interesowało. Nadszedł czas, żeby wyłączyć uczucia.

      Czy było jej przykro? Czy miała wyrzuty sumienia? Otóż nie, ta kobieta nie przejmowała się niczym. Tak już niestety jest. Niektórzy rodzą się, aby zostać lekarzami, inni nauczycielami, a jeszcze inni mordercami. Takie było życie, najwyraźniej tak chciało przeznaczenie. Zrozumiała to i wyłączyła człowieczeństwo. Wiedziała, że z nastawieniem: „On nie zasługuje na śmierć”, czy „Nie wolno odbierać komuś życia”, daleko nie zajdzie. Teraz gdy jej pracodawca, który był jedynie czyjąś marionetką leży w zimnym grobie, nic jej tutaj nie trzyma, a przede wszystkim nikt nie będzie jej rozkazywał. Stała się nowym człowiekiem- Evil, Rydel na tę chwilę odeszła i nie zapowiada się, żeby wróciła. Dawnego życia nie pamięta, pogrzebała wspomnienia, włącznie ze starą sobą. Kiedyś była normalną dziewczyną, a teraz sunie przez miasto swoim kabrioletem Chevrolet Camaro, myśląc jedynie o dorwaniu Erika i jego pracodawcy. Jedyną wskazówką jest mała karteczka, na której jest wypisane kilka cyfr. Ze schowka wyciągnęła swój jednorazowy telefon, który zaraz i tak miała wyrzucić. Pierwszym numerem, jaki wykręciła, był ten do jej nowego kolegi. Pierwszy sygnał, drugi sygnał, trzeci… Odebrał.
     - Scott, tu Evil. Mam do ciebie sprawę.
     - Evil? Tak jasne, jasne. O co chodzi? –Zapytał pośpiesznie, jakby myśląc, że jeżeli dziewczyna zmarnuje przez niego swój czas, może pożegnać się z życiem. Niestety, wiedziała, że chłopak ma referencje i może jej się jeszcze nie raz przydać.
     - Namierzysz mi kogoś- powiedziała stanowczo.
     - Masz numer tej osoby?
     - Tak, jasne. Wyślę ci w wiadomości. Tylko się pośpiesz, masz mi podać dokładny adres – rozłączyła się i nadesłała mu numer. Teraz jedyną rzeczą pozostało czekać. Dosłownie po kilku minutach odebrała SMS z dokładnymi danymi.
     - Los Angeles? Nie ma problemu.-pomyślała i wbiła kolejne kilka cyfr.
     - Derek? – był winny kobiecie przysługę, o którą właśnie zamierzała się upomnieć.
     - Tak, kto mówi? – usłyszała głos po drugiej stronie słuchawki.
     - Evil – wydusiła, jakoś nie miała w tej chwili ochoty na rozmowę z nim, ale tylko on mógł jej teraz pomóc.
     - Evil, to naprawdę ty?! – zapytał ją niedowierzaniem.
     - Masz mi załatwić lot do Los Angeles. Najlepiej na dzisiaj.
     - Oczywiście! – na chwilę zapanowała cisza, aż ponownie się odezwał – Za 1.5 godziny mój samolot wylatuje z lotniska ‘Alameda das Comunidades Portuguesas,1700-111’. Dasz radę tam dotrzeć?
     - Jasne, wiem, gdzie to jest. Powiedz, że mają wpuścić kobietę o krótkich brązowych włosach. Naszym hasłem będzie ‘mal’ (zło). – Rzuciła i się rozłączyła. Gwałtownie zahamowała i zjechała na pobocze. Otworzyła bagażnik. Leżała w nim ogromna skrzynia z przebraniami i perukami. Wyjęła wcześniej wspomniane sztuczne włosy. Swoje naturalne przykryła specjalną siateczką, zgarnęła jeszcze jeansy i luźną koszulę w kratę. Wsiadła do samochodu i zaczęła się przebierać. Efekt ją zadowolił. Jeszcze tylko ze schowka wzięła kosmetyki, rzęsy przejechała tuszem, a usta błyszczykiem. Za pasek spodni wsadziła kieszonkowy nóż. Była gotowa. Przesiadła się na przednie siedzenie i ruszyła w stronę lotniska.
Zajęło jej to ponad godzinę, ale w końcu dotarła na miejsce. W pierwszym momencie zatrzymała ją ochrona, ale gdy tylko wypowiedziała słowo ‘mal’, od razu odprowadzili ją do samolotu. Derek dał radę. Chociaż ten nieudacznik zawsze miał jakieś problemy, to i tak przydawał się, gdy trzeba było pomóc. Zajęła byle jakie miejsce, a środek transportu powoli zaczął się unosić w powietrze. Czekała ją długo wyczekiwana podróż.
*****
Kolejny rozdział za nami. Mamy nadzieję, że Wam się podobało i dalej będziecie śledzić losy Rydel, tzn. "Evil" i Ell'a. Zostawcie po sobie jakiś ślad, żebyśmy wiedziały, że jesteście! <3 
Do napisania ;)
~Dżagi
~Marzycielka
~Zakochana




1 komentarz: